Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowanie. Pokaż wszystkie posty

4/29/2013

Kuchenna taca



Dzisiaj niewiele tekstu, za to sporo obrazków. Przedstawaim kilka przydatnych w kuchni ziół (i kiełków), które  często wykorzystuję do uatrakcyjnienia codziennych posiłów. Enjoy!















3/19/2013

Łosoś po raz pierwszy!

Ostatnio u mnie w kuchni królują ryby. Parę dni temu makrela, a dzisiaj łosoś w papierze ryżowym. Dzielę się z Wami dopiero co przetestowanym przepisem (z tego portalu) i z czystym sumieniem polecam. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w przyrządzaniu ryb, ale tego przepisu chyba
nie da się zepsuć. Smacznego!




12/23/2012

Przepis ciotki Mound



Dzisiaj drobny przerywnik dla przedświątecznych przygotowań i porządków . Bostońskie ciasteczka idealne do herbaty. Nie kojarzcie ich jednak ze słynnym bostońskim parzeniem herbaty, bo raczej nie mają one nic z nim wspólnego (choć oczywiście nie mogę mieć pewności ze względu na brak danych xD). 

Czy w obecnych czasach ktoś jeszcze ma zwyczaj celebrowania podwieczorków? Pytam nie bez powodu. Przepis na te cynamonowe ciasteczka pochodzi bowiem z książki Elaine i Kelly Crawford  Kuchnia z Zielonego Wzgórza: Przepisy L.M. Montgomery, stanowiącej zbiór starych kanadyjskich receptur, z których korzystała słynna pisarka w czasach, gdy podwieczorki stanowiły ważny element życia towarzyskiego. Ważny, o ile nie najważniejszy! Jaki to piękny rytułał. I pewnie niejedną ciekawą historię można było wyłuskać z takich popołudniowych rozmów (w swojej idealistycznej wizji pomijam myśl, że głównie służyły one plotkom
i błachym pogaduchom). Można chyba trochę pozazdrościć Anglikom ich przywiązania do five o'clock. 

Myślę, że jeszcze nie raz przedstawię tutaj przepisy pochodzące z tej niezwykłej książki kucharskiej, a na razie pozostawiam Was z szczegółową instrukcją na ten bostoński, aromatyczny smakołyk.




 

P.S. Szykujcie się na potężny post bożonarodzeniowy!


12/16/2012

Przedświąteczny rytuał


8 dni do Wigilii. Ostatni moment, żeby napisać i wysłać kartki z bożonarodzeniowymi życzeniami, jeśli mają dotrzeć na czas. Wiem, że to tradycyjne, wręcz staroświeckie podejście, ale SMS czy e-mail, choćby nie wiadomo jak wymyślny, nigdy nie będzie tym samym co własnoręcznie napisana kartka. Przynajmniej dla mnie. (Tak samo jak e-booki nigdy, ale to nigdy, nie zastąpią mi prawdziwych, papierowych książek.) Otwieranie koperty, zapach, faktura papieru to źródła czysto fizycznych doznań. Fragment przedświątecznego rytuału. Nawet wszędobylski brokat ma wtedy swój urok.

Chwyciłam więc pióro, nożyczki oraz klej i przygotowałam świąteczne kartki dla najbliższych przyjaciół i rodziny. Te, które widzicie na zdjęciach, wyjątkowo wręczę osobiście koleżankom ze studiów i mam nadzieję, nie żadna z nich nie zajrzy tutaj do wtorku ;).



Jako mały bonus pyszne kakao, bo po ciężkiej pracy należy się nagroda. 













 



10/14/2012

Tarta jabłkowa


Póki co nie mamy powodów do narzekań: rozpieszcza Nas złota polska jesień. Pisząc to obserwuję moje okno, całe skąpane w słońcu i kuszące widokiem pięknej pogody (okno to, nawiasem mówiąc, upodobała sobie ostatnio cała chmara biedronek, skutecznie uniemożliwiając mi jego otwarcie). Jednak obiecałam sobie, że dzisiaj w końcu zamieszczę nowy post, który od jakiegoś już czasu czeka na swoją kolej. Jednak zaraz po aktualizacji istną nieprzyzwoitością byłoby nie pójść na spacer.

Ale do rzeczy. Czy macie ciasta, które szczególnie kojarzą się Wam z określonymi porami roku, a nawet poszczególnymi miesiącami? Oczywiście, nie chodzi mi tutaj o pierniki na Boże Narodzenie czy wielkanocne mazurki (to zbyt oklepane), tylko raczej o ciasto rabarbarowe jedzone tylko
latem albo marchewkowe, pieczone w styczniu, gdy trudno o świeże, smaczne owoce... Macie takie?

A co z jesienią? Październikiem? Dla mnie to sezon na szarlotki, placki orzechowo-jabłkowe, torty jabłkowe czy, moje ulubione ostatnimi czasy, tarty z jabłkami. Teraz jabłka są najsmaczniejsze i najtańsze. Wiele z Was ma pewnie w przydomowym ogrodzie jabłonkę, z owocami której po pewnym
czasie nie ma już co zrobić, bo w końcu ile jabłek dziennie można zjeść? Wyjście jest jedno: piec! Zapiekać, przesmażać, zamykać szczelnie do słoików na zimę.

Dzisiaj podaję Wam kolejny z moich ulubionych przepisów. Niestety jest on dość czasochłonny, ale proszę się nie zniechęcać, bo efekt jest warty każdej poświęconej mu minuty. Oryginalna receptura pochodzi z książki Tarteletki i tarty, autorstwa Sarah Banbery, jednak tutaj podaję przepis lekko zmodyfikowany i dostosowany do większej formy (zaproponowana przez autorkę forma o śr. 22 cm jest nieprzyzwoicie mała).

Dla wszystkich, którzy skuszą się, aby przepis przetestować: smacznego!





9/07/2012

Zupa cebulowa

Soupe à l'oignon


Jeszcze parę lat temu wrzesień był dla mnie miesiącem kupowania pachnących nowością książek, zeszytów i piórników pełnych świeżo zatemperowanych ołówków. I choć moja miłość do artykułów biurowych wcale nie osłabła (wręcz przeciwnie: przybrała ostatnio na sile), to teraz miesiąc ten kojarzy mi się z ostatnimi ciepłymi wieczorami, ogrodowymi porządkami i czasem sadzenia cebulek kwiatów, które zakwitną wiosną.

Jednak dzisiaj rzecz będzie nie o tulipanach, narcyzach czy hiacyntach, lecz o całkiem pospolitej cebuli (Allium cepa). A konkretnie o,
idealnej na nadchodzące coraz chłodniejsze wieczory, zupie cebulowej. Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych przepisów, a przy tym wyjątkowo prosty. Dlatego też z czystym sumieniem polecam!