Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florystycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą florystycznie. Pokaż wszystkie posty
12/23/2014
4/23/2014
3/30/2013
12/29/2012
12/26/2012
Boże Narodzenie
Pierwszy post z bożonarodzeniowego
cyklu (choć to chyba za duże słowo, jak na 2 posty). Życzenia
odrobinę spóźnione, ale liczą się chęci, prawda?
Dzisiaj prezentuję stroiki z nurtu,
roboczo nazwanego przeze mnie, 'naturalistycznym'. Najprawdopodobniej
jutro skompletuję drugi post, dla odmiany z kolorem srebrnym
jako dominującym. Niestety mój aparat poczuł magię Świąt
i działał bardzo kapryśnie, więc nie wszystkie zdjęcia są
tak dobrej jakości, jakbym chciała. Mam nadzieję, że mimo to, coś
tam dojrzycie.
Z prezentowanych dzisiaj wytworów:
Wieniec na drzwi (u nas wisi w
przedpokoju na lustrze) – wykonany na podkładzie słomianym,
z użyciem dużej ilości rafii naturalnej, owoców różny
drobnokwiatowej i ostrokrzewu, a także liści mahonii.
Stroiki nr 1 i 2 – powstały na bazie
świerkowych wieńców, na dekorację składają się: jemioła,
mahonia, ostrokrzew, owoce róży drobnokwiatowej i dzikiej, szyszki
sosnowe, żołędzie, gwiazdki anyżu, cynamon i słomiane ozdoby
choinkowe. Uh, dużo tego było... chyba za dużo, ale miało być
'na bogato' ;).
Stroik nr 3 – nie 'naturalistyczny',
ale w podobnej gamie kolorystycznej; tak samo jak 1 i 2, wykonany na
bazie z wieńca świerkowego. Od razu się przyznam, że sztuczne
mini-poinsecje, złota jemioła i czerwone szyszki już
znajdowały się na nim w momencie kupna, jednak były
rozmieszczone symetrycznie w 4 grupach, co sprawiało dość mizerne
wrażenie; oderwałam wszystko, uzupełniłam bombkami, pozłoconymi
żołędziami, cynamonem
i anyżem, liśćmi mahoni i owocami ostrokrzewu.
i anyżem, liśćmi mahoni i owocami ostrokrzewu.
11/01/2012
Lacrimosa
Dziś bez zbędnych słów. Trzy
wieńce. Dla dziadków, ojca chrzestnego i Taty. Mam nadzieję, że w przyszłym roku
nie będzie potrzeby robić choćby jednego więcej.
10/31/2012
Halloween
Zazwyczaj
nie obchodzę Halloween, choć wizja darmowych łakoci i bezkarnego
przebierania się za Królową Śniegu albo wiedźmę
jest wielce kusząca. Postraszyć też dobra rzecz (w rozsądnych ilościach oczywiście). Nie mniej kuszące są też dekoracje
przygotowywane na tę okazję. Przeglądąc
portale o dekorowaniu, można odnieść wrażenie, że Amerykanie mają na tym punkcie prawdziwą obsesję! Oczywiście nie brakuje plastykowego kiczu,
ale stosunkowo łatwo znaleźć prawdziwe perełki: gustowne, stylowe i oczywiście straszne. Polecam wrzucić w wyszukiwarkę hasło 'Martha Stewart Halloween'. Od razu widać, że nad niektórymi stylizacjami pracuje sztab profesjonalistów ;).
portale o dekorowaniu, można odnieść wrażenie, że Amerykanie mają na tym punkcie prawdziwą obsesję! Oczywiście nie brakuje plastykowego kiczu,
ale stosunkowo łatwo znaleźć prawdziwe perełki: gustowne, stylowe i oczywiście straszne. Polecam wrzucić w wyszukiwarkę hasło 'Martha Stewart Halloween'. Od razu widać, że nad niektórymi stylizacjami pracuje sztab profesjonalistów ;).
I choć
Halloween to do bólu amerykańskie święto, w Polsce jest
coraz bardziej zauważalne (szczególnie w sklepach i klubach).
Mojej przekornej naturze jednak o wiele bardziej odpowiada
rodzima tradycja mrocznych Dziadów. Aż się w głowie kolebie
wyuczone w szkole „Głucho wszędzie, ciemno wszędzie... Co to
będzie...? Co to będzie...?”
Ale,
ale... Postanowiłam poddać się chwilowej 'amerykanizacji'
i przygotować małą halloween'ową aranżację (choć widać
wyraźne wpływy 'złotej, polskiej jesieni'). Jeszcze przed
pierwszymi opadami śniegu, zebrałam (nomen omen na cmentarzu)
przebarwione liście klonu i dębu czerwonego, żołędzie
i szyszki modrzewia. Wieniec z gałęzi kupiłam w zeszłym
roku na Boże Narodzenie na giełdzie za 8zł (!),
ale warto było zainwestować, bo jest to rzecz
wielokrotnego użytku. Niektóre liście pozwijałam, inne ułożyłam
w tzw. różyczki, inne po prostu odpowiednio
pozaginałam.Od razu dodam, że pistolet z klejem
na gorąco to wspaniały wynalazek, niezbędny przy
realizacji takich pomysłów. Wieniec jest monochromatyczny,
ale takie było założenie.
Miał być bardzo jesienny. Nie chciałam żadnych zielonych ani kwiatowych dodatków.
Miał być bardzo jesienny. Nie chciałam żadnych zielonych ani kwiatowych dodatków.
Żeby było jednak halloween'owo samo to by nie wystarczyło. Znalazłam więc szablon nietoperza, wydrukowałam, wycięłam (jak widać posłużyły mi do tego nożyczki do skórek), „odbiłam” na sztywnym, czarnym kartonie i znowu wycięłam. Gotowe nietoperze umocowałam na nitkach.
Nie
obeszło się także bez dyń. Nie odważyłam
się jednak na wycinanie w nich wzorów. Same w sobie
są tak ładne i klimatyczne, że chyba nie było
sensu. Dodatkowo, dzięki temu wciąż mogą się nadać na zupę.
P.S.
Debiutu doczekał się mój nowy ozdobny dziurkacz 'rogowy'.
Prawda, że uroczy?
9/14/2012
Barwny wieniec
Kampania wrześniowa za pasem, a ja
zamiast przykładnie się uczyć bawię się w domorosłą florystkę.
Tym razem zadziałałam z większym rozmachem
i kupiłam więcej kwiatów (czyt. wydałam ok. 30 zł).
i kupiłam więcej kwiatów (czyt. wydałam ok. 30 zł).
Jako baza posłużyła mi okrągła
drewniano-wiklinowa forma (nie wiem jak to lepiej określić), którą
udało mi się kupić w zeszłym roku na targu różności
za oszałamiającą kwotę 4zł. Pocięłam namoczoną gąbkę florystyczną tak żeby dokładnie wypełnić bazę (kawałki owinęłam dodatkowo folią żeby dużej trzymały wilgoć) i zaczęłam układanie od różowych astrów i fioletowych kwiatów zatrwianu, które są najmocniejszymi barwnymi elementami wieńca. Dodałam bladoróżowe goździki i gałązki wrzosu, dzięki którym chciałam trochę poszerzyć kompozycję i dodać jej lekkości. Na koniec wolne miejsca wypełniłam soczyście zielonymi koreankami, będącymi świetnie kontrastującym tłem dla pozostałych kwiatów.
Ma nadzieję, że tak radosna kompozycja się Wam spodoba, szczególnie gdy za oknem pogoda zaczyna się robić iście listopadowa.
za oszałamiającą kwotę 4zł. Pocięłam namoczoną gąbkę florystyczną tak żeby dokładnie wypełnić bazę (kawałki owinęłam dodatkowo folią żeby dużej trzymały wilgoć) i zaczęłam układanie od różowych astrów i fioletowych kwiatów zatrwianu, które są najmocniejszymi barwnymi elementami wieńca. Dodałam bladoróżowe goździki i gałązki wrzosu, dzięki którym chciałam trochę poszerzyć kompozycję i dodać jej lekkości. Na koniec wolne miejsca wypełniłam soczyście zielonymi koreankami, będącymi świetnie kontrastującym tłem dla pozostałych kwiatów.
Ma nadzieję, że tak radosna kompozycja się Wam spodoba, szczególnie gdy za oknem pogoda zaczyna się robić iście listopadowa.
![]() |
| Starałam się jak najszczelniej wypełnić bazę i zabezpieczyć ją przed utratą wilgoci. |
9/04/2012
Biało mi
Whiteness
dzieli mnie kawał drogi (jest dokładnie na drugim końcu miasta), no i nie muszę wstawać o 4 rano żeby wybrać coś ładnego. Oczywiście wybór jest
o wiele mniejszy, ale nie szkodzi. Tym większe wyzwanie!
Tym razem skusiłam się na paczkę
białych goździków (Dianthus
caryophyllus). Za siedem
ładnych gałązek zapłaciłam niecałe 6zł, kiedy w typowej
kwiaciarni kosztowałoby mnie to trzy albo cztery razy więcej. Do
tego w warzywniaku (!) dokupiłam duży bukiet różnobarwnego
zatrwianu (Goniolimon tataricum)
i wybrałam z niego białe kwiaty (pozostałe będą bazą innego projektu). Zielone 'wypełnienie' pochodzi z zachwaszczonego trawnika nieopodal mojego domu.
i wybrałam z niego białe kwiaty (pozostałe będą bazą innego projektu). Zielone 'wypełnienie' pochodzi z zachwaszczonego trawnika nieopodal mojego domu.
Wybrałam zielony kwadratowy wazon i za
pomocą taśmy samoprzylepnej zrobiłam kratkę, dzięki której
kwiaty lepiej trzymają się swojego miejsca
i cała kompozycja jest stabilniejsza. Wszystkie kwiaty oczyściłam z niepotrzebnych liści i podcięłam na podobnej wysokości.
i cała kompozycja jest stabilniejsza. Wszystkie kwiaty oczyściłam z niepotrzebnych liści i podcięłam na podobnej wysokości.
Zaczęłam od rozmieszczenie
goździków, następnie dopełniłam elementami zielonymi, a na koniec dodałam gałązki zatrwianu (specjalnie skróciłam
je trochę bardziej, aby nie miały styczności z wodą i nie zgniły). Wiem, że połączenie żywych kwiatów z suszonymi może się wydawać nietypowe,
ale myślę, że w tym przypadku się sprawdziło.
je trochę bardziej, aby nie miały styczności z wodą i nie zgniły). Wiem, że połączenie żywych kwiatów z suszonymi może się wydawać nietypowe,
ale myślę, że w tym przypadku się sprawdziło.
I tak za niedużą sumę i w ciągu
parunastu minut powstała przyjemna dla oczu kompozycja.
Recently I buy flowers more often. Formely, bouqiet was typical festive table's decoration, but now it's present in my home every month (or even every week?). It's my selfish and aesthetic whim. It's also connected with fact that a few stores in my neighborhood, where I daily go shopping, added to their offer fresh flowers. I have a long way to the nearest flower auction (it's located exactly at the other end of town) where I could buy flowers at comparable prices. And I don't have to wake up at 4 a.m. Of course, the choice is more limited, but it doesn't bother me (for now).
It's a bigger challenge for my creativity!
This time, I bought a bunch of white carnations
(Dianthus caryophyllus).
I paid only 7 pln (about $2) for seven lovely twigs.
If I wanted to
buy them in flower shop, I would spent three or four times more.
Additionally I bought a big variegated statice (Goniolimon
tataricum)
bouqiet in a greengrocer's shop. I used all white flowers
(a rest will be base for another project). A green 'filling'
comes from weedy lawn.
I choose a green
square vase and used scotch tape to prepare a grid – because of
that composition is more stable. All flowers were cleaned
of unnecessary leaves and undercut. In the beginning, I placed
a carnations, next I complemented a composition using green
elements
and in the end I added statice flowers (I specially undercut them more than others to prevent a contact with water and suppuration). I know that connecting dried flowers with fresh can be unusual for someone, but I think that in this case it's nice.
and in the end I added statice flowers (I specially undercut them more than others to prevent a contact with water and suppuration). I know that connecting dried flowers with fresh can be unusual for someone, but I think that in this case it's nice.
Therefore,
in a few minutes and for a small price to paid, we got a pleasing
to the eye composition.
8/30/2012
Zasuszyć lato
Dried summer
Na szczęście
czasy kiedy w ciągu dwóch dni 'botanicznych' wycieczek zbierało
się po 100 gatunków, żeby je później jak najsprawniej i jak
najładniej zasuszyć mam już za sobą. Teraz zbieram i suszę
rośliny 'czysto rekreacyjnie'.
A po co?
Wykorzystuję je później przy robieniu niewielkich kompozycji,
kartek, zaproszeń czy dekoracji. Dlatego skupiam się głównie na
roślinach kwitnących, o ciekawym kształcie, fakturze liści
i trawach. Później zimą, gdy na zewnątrz na termometrze straszy -20°C, miło jest przypomnieć sobie dzięki nim słoneczny sierpień i spreparować jakiś drobiazg dla bliskiej osoby.
Ot tak, żeby i ona poczuła, że lato już niedługo.
i trawach. Później zimą, gdy na zewnątrz na termometrze straszy -20°C, miło jest przypomnieć sobie dzięki nim słoneczny sierpień i spreparować jakiś drobiazg dla bliskiej osoby.
Ot tak, żeby i ona poczuła, że lato już niedługo.
I
suppose that everyone Agriculture (or Environmental and Life
Sciences) University's student during his/her higher education has to
prepare a herbarium. It's unpleasant obligation, but in my opinion
it's nicer than doing an insect collection.
Drying plants is a laborious
and time-consuming procedure, especially if it's your first time
doing that. Plants should be spread flat on sheets of newsprint and
pressed using blotters and weights (for example heavy books – I
used my old Reader's Digest Encyclopaedia of Garden Plants and
Flowers ;) ).
In some cases (in particular when collected plants were moist) it is necessary to check and change blotters every 2-3 days. All this 'botanical activity' needs a lot of space and it's totally normal situation for student of botany to have floor covered by paper towers. And at the moment when you're thinking
it's endof the worst work, comes time to stick specimens to cards, describe the classification and make a label with all essential data (date, place found ect.).
All these activities often last ten times longer than previous steps and induces in man previously unknown irritation.
In some cases (in particular when collected plants were moist) it is necessary to check and change blotters every 2-3 days. All this 'botanical activity' needs a lot of space and it's totally normal situation for student of botany to have floor covered by paper towers. And at the moment when you're thinking
it's endof the worst work, comes time to stick specimens to cards, describe the classification and make a label with all essential data (date, place found ect.).
All these activities often last ten times longer than previous steps and induces in man previously unknown irritation.
Happily
that time, when in two days I collected
and dried 100 or more species, belongs to the past. Now I
do that for purely
recreational
purposes.
Why?
I use dried plants to make a small compositions, occasional cards,
invitations and decorations. Because of that I choose mainly flowers,
leafs with interesting texture or shape and ornamental grasses.
Later, in the winter when temperature drops to -20°C, it's nice to
recall, with their help, a lovely August afternoon. And additionally
prepare some little gift for loved one.
8/22/2012
Po raz pierwszy
First time
Myśl,
aby założyć tego bloga, zagnieździła się w moim mózgu w pewne
lipcowe popołudnie. Chciałam mieć w Internecie swój kąt, miejsce
w którym mogłabym dzielić się moimi pasjami. W założeniu
blog ten będzie poświęcony szeroko pojętemu ogrodnictwu,
florystyce i gotowaniu. Chciałabym pokazywać tutaj niektóre z
moich inspiracji i pomysłów, które każdy będzie mógł
przetestować na własnym gruncie i które, mam nadzieję, będą
źródłem satysfakcji tak, jak w moim przypadku.
Na
dobry początek całkiem spontaniczny bukiet z polnych kwiatów,
zebranych podczas jednego z letnich spacerów. Miłej lektury!
A
thought of running a blog nested in my mind
some
July afternoon. I wanted to have a place of my own on the Web where I
could share my passions with other people. I plan that this blog will
be dedicated
to widely understood gardening, horticulture, floristry
and cooking. I would like to show some of my
inspirations and ideas to everyone, so they can try to find a source
of satisfaction in them, just like me.
For
the good beginning: a quite spontaneous bouquet of wild flowers
collected during one of summer walks.
Enjoy
reading!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























